January 27, 2008
Jednym z podstawowych błędów Breithaupta było niezrozumienie istoty zagadnienia ciężaru i przesadna ocena jego roli w technice pianistycznej. Szukając sposobu ograniczenia aktywnej pracy mięśni obarczył on palce zadaniami utrzymywania nadmiernego ciężaru, wystawiając je tym samym na stały nacisk i wysiłek. Chodzi w tym wypadku o dwie kwestie zasadnicze: po pierwsze, mięśnie palców umiejscowione w przedramieniu nie są przeznaczone do dźwigania zbyt wielkich ciężarów — ich zadanie polega na błyskawicznym przekazywaniu energii palcom i młotkom fortepianu; po drugie — większa część ciężaru ramienia powinna być stale utrzymywana przez mięśnie barku.
Podstawowa różnica pomiędzy techniką amortyzacji a techniką nacisku polega na tym, że w pierwszym wypadku stawy zachowują się zasadniczo biernie i podlegają minimalnemu napięciu. Jeżeli zaś wywierany jest nacisk, zarówno zginacze, jak i prostowniki przedramienia ulegają równoczesnemu, silnemu naprężeniu przez dłuższy czas, a palce zmuszone są dźwigać na sobie zbyt wielki ciężar. Taki nadmiernie aktywny sposób funkcjonowania mięśni łatwo przechodzi w trudny do wyplenienia nawyk, którego ofiarami i siłą rzeczy — zaprzysięgłymi zwolennikami staje się z czasem wielu pianistów. W ostatecznym rozrachunku, wszelka przesadna aktywność mięśniowa nie tylko jest powodem niepotrzebnego zmęczenia, ale także wpływa negatywnie na technikę i na dźwięk.
Posted in aparat wykonawczy, elastyczność, instrumenty, muzyka, ćwiczenie
No Comments »
January 27, 2008
Śpiewność tonu uzyskuje się wtedy, kiedy — w wyniku funkcji amortyzujących stawów — szybkość opadania ramienia zostaje ograniczona, dzięki czemu tylko część jego ciężaru (ze zmniejszoną prędkością) zostaje przekazana klawiszom. To bowiem mięśnie barku, a nie opuszki palców powinny stale utrzymywać większą część ciężaru ramienia. Zasadę „poczucia swobodnego ciężaru” w opuszkach palców głoszoną przez zwolenników wywierania nacisku na klawisze, trzeba zastąpić doskonale funkcjonującym, swobodnym przekazywaniem odpowiedniego ciężaru ramienia. Pozwoli to na wydobycie intensywnego, ciepłego, śpiewnego tonu, bez potrzeby uciekania się do wywierania nadmiernego i szkodliwego nacisku na palce. W delikatnej równowadze, jaka istnieje pomiędzy napięciem duchowym a fizycznym, to pierwsze powinno mieć zdecydowane pierwszeństwo. Nie należy mylić funkcji amortyzujących stawów, które mają opóźniać spadek ramienia z naciskiem. Nie chcemy przy tym pozbawiać kogokolwiek z was odczuwania przyjemności fizycznej, która nieodłącznie powinna towarzyszyć grze na fortepianie; wprost przeciwnie, chcemy w pełni uaktywnić wasz aparat fizyczny, lecz jednocześnie pragniemy, żeby odbywało się to we właściwy sposób, a nie drogą ekscytacji mechanicznej i rzekomo uduchowionej autostymulacji. Fortepian należy traktować jak narzędzie muzycznego wyrazu, a nie jak obiekt mający zaspokajać nasze potrzeby ruchu fizycznego.
Posted in aparat wykonawczy, elastyczność, ćwiczenie, śpiewny ton
No Comments »
January 27, 2008
Długotrwały nacisk na klawisze powoduje napinanie się mięśni, przynosząc ze sobą jeszcze gorsze skutki w postaci utrwalania się tego nawyku. Ta niepożądana i przesadna intensywność, często nie mająca nic wspólnego z treścią wykonywanej muzyki, zakłóca jej naturalny bieg. Mimo to wielu pianistów podczas wykonań publicznych upatruje w niej dodatkowego źródła energii. Niewątpliwie nacisk na klawisze wzbudza w mięśniach silne sensacje natury fizycznej, oddziałuje także stymulująco na zakończenia nerwów czuciowych w opuszkach palców, co razem wziąwszy może stanowić niebagatelny czynnik satysfakcji czysto zmysłowej! Dlaczego jednak mielibyśmy osiągać ten cel poprzez wywieranie nacisku na klawisze! Chociaż te skądinąd przyjemne funkcje spełniane przez nasz układ anatomiczny mają pewien udział w radościach płynących z uprawiania muzyki na fortepianie, nie powinniśmy ich traktować jako stałej okazji do zastępczego dawania upustu nadmiarowi niewyżytej energii. Istnieją wszakże inne jeszcze aktywności fizyczne, znacznie bardziej przyjemne, mogące zaspokajać nasze potrzeby w tym względzie. Szczerze mówiąc, te długie, samotne godziny spędzane na ćwiczeniu na fortepianie nie stanowią dostatecznego usprawiedliwienia dla przekształcania instrumentu w obiekt miłosny, bez względu na wygodę i poręczność takiego rozwiązania. Niesłychanie rozpowszechniona „metoda” ćwiczenia zmusza nas tymczasem do pracowitego pochylania się nad klawiaturą, do naciskania i wygniatania klawiszy, łudząc nadzieją na dostąpienie przeżyć duchowych, błędnie utożsamianych z koniecznością stymulacji czysto fizycznej. Zamiast pogrążać się w tego rodzaju źle skierowanych działaniach, lepiej zmierzać do opanowania techniki w sposób rozumny, pozbawiony wysiłku i używać swego aparatu fizycznego jako środka do tworzenia autentycznie duchowych, wysublimowanych przeżyć i doświadczeń.
Posted in aparat wykonawczy, elastyczność, instrumenty, muzyka, wyrażanie emocji, śpiewny ton
No Comments »
January 27, 2008
Jeżeli przyjęliśmy, jako oczywistość, iż miękkość albo twardość dźwięku zależy od stopnia elastyczności naszego aparatu, to jaką drogą możliwe jest uzyskanie śpiewnego tonu? Najbardziej wyróżniającą cechą śpiewnego tonu jest jego intensywność, która może przejawiać się zarówno w dźwiękach granych cicho, jak i głośno. Dźwięk śpiewny powinien się nieść w sposób nieprzerwany, powinien być żywy, cielesny, wyrazisty i powinien trwać. Dlatego też aparat gry nie może być przy tym ani zbytnio usztywniony, ani przesadnie rozluźniony; stawy palców, nadgarstek i dłoń muszą zachowywać elastyczność i być gotowe do amortyzowania energii zetknięcia z klawiaturą, poprzez ograniczenie szybkości, z jaką opuszki palców atakują klawisze. Tak więc podstawowym warunkiem osiągnięcia śpiewności naszej gry jest zachowanie elastyczności wszystkich stawów, łącznie z tymi, które łączą poszczególne paliczki palców.
Celowo użyte okreslenie to elastyczny, zamiast wiotki albo miękki. Wiotkość stawów bynajmniej nie gwarantuje nam uzyskania dźwięku miękkiego i łagodnego, ale daje za to w wyniku dźwięk bezbarwny i anemiczny. Dzieje się tak dlatego, że przy braku choćby minimalnej sprężystości wszystkich stawów, nie ma możliwości przekazywania w odpowiedni sposób energii klawiszom. Natomiast gdy chodzi o efekt brzmieniowy, dopuszczający utwardzenie i usztywnienie stawów, to jest nim sposób gry martellato.
Stan naszych stawów, stopień ich naprężenia, zdolność do stawiania oporu — dają się kontrolować. W najcichszym pianissimo ta zdolność do stawiania oporu jest minimalna i w każdym ze stawów może być inna, co ma wpływ na barwę dźwięku. I tak, na przykład, możemy zastosować kombinację względnie luźnych stawów palcowych z bardziej ustalonym stawem nadgarstkowym albo — połączyć ze sobą większe ustalenie stawów palców z dużą elastycznością nadgarstka; istnieją tutaj niezliczone możliwości odmiany stanu elastyczności poszczególnych stawów. Posłużenie się całym ramieniem przy zachowaniu znacznego stopnia giętkości wszystkich jego stawów pozwoli nam wydobyć dźwięk lekki i delikatny. Możemy także użyć tylko przedramienia albo wyłącznie samej dłoni i palców — wybór jest prawie nieograniczony!
Grając śpiewną melodię trzeba obserwować ruchy ramienia, wznoszące i skierowane na dół; powinny one być raczej powolne, spokojne i swobodne. Ruchy te powinny odzwierciedlać charakter i ducha wykonywanej melodii —
na tym polega istota pianistyki. Technika, dźwięk i gesty są bowiem nierozdzielne: oddziaływając na siebie, ożywiają i współtworzą się wzajemnie. Amortyzacja Należy zdawać sobie w pełni sprawę z faktu, że te łagodne ruchy podobna do nacisku amortyzujące w niepokojący sposób przypominają (zwłaszcza kiedy obserwować je z zewnątrz) to, co zwykło się określać jako „nacisk”. Pod określeniem tym, tak często używanym w odniesieniu do gry na fortepianie, kryje się pewien typ aktywności, jeśli wolno mi się tak wyrazić, najbardziej nadużywanej i całkowicie pozbawionej sensu, sprawiającej przy tym grającemu najmniej satysfakcji. Przede wszystkim „nacisk” jest sposobem działania absolutnie niedostosowanym do instrumentu, którego dźwięk jest wynikiem akcji młotka trwającej ułamek sekundy. Po uderzeniu klawisza dalsze wywieranie nań nacisku nie może mieć żadnego wpływu na powstałe brzmienie. Powinno być zatem oczywiste, że po usłyszeniu dźwięku wszelkie czynności spełniane na klawiszu są bezprzedmiotowe. Ponadtto, praktyki tego rodzaju nie pozwalają mięśniom na chwilowe odprężenie, zakłócają swobodę i sprawność wydobycia następnego dźwięku.
Posted in aparat wykonawczy, elastyczność, muzyka, ćwiczenie, śpiewny ton
No Comments »
January 27, 2008
Będąc zasadniczo instrumentem perkusyjnym, fortepian jest w stanie przemawiać, śpiewać, kiedy trzeba krzyczeć, a kiedy indziej — także szeptać. Wyrafinowana konstrukcja mechaniki fortepianowej pozwala na wyrażanie najpełniejszej skali ludzkich emocji. I chociaż nikt nie wątpi w jego zdolność do stopniowania dynamicznego, to już możliwość kształtowania na nim rozmaitych gatunków brzmienia bywa często kwestionowana. Czy fortepian rzeczywiście posiada zdolność reagowania na różne rodzaje uderzenia, i jeżeli tak, to w jaki sposób możemy to osiągnąć? Przede wszystkim pragnę zapewnić was, że fortepian naprawdę reaguje na rozmaite odmiany uderzenia i jest w stanie wydać z siebie śpiewny ton, o czym zaświadczyć może każdy, kto słyszał, jak brzmi on — za każdym razem inaczej — pod palcami Horowitza, Rubinsteina albo Richtera. Lecz jaką drogą możemy dojść do uzyskania śpiewnego tonu?
Dźwięk fortepianu jest odzwierciedleniem charakterystycznych cech jego młotków. Fortepian wysokiej klasy odznacza się jeszcze czymś więcej: zdolnością wyczulonej reakcji na sposób gry pianisty. Z kolei indywidualny dźwięk pianisty jest bezpośrednim rezultatem jego techniki — wykonywanych przez niego gestów; co więcej — czuły instrument nie tylko reaguje na sposób gry pianisty, ale także odzwierciedla jego osobowość. Naprawdę dobry fortepian zachowuje się tak, jak tego możemy oczekiwać od instrumentu muzycznego, który powinien być instrumentem przekazu wykonawcy, umożliwiającym mu wyrażenie siebie poprzez jego własną interpretację muzyki. jako rzecz oczywistą, iż dźwięk twardy jest dziełem aparatu usztywnionego (bądź też zablokowanych stawów), podczas gdy miękki, śpiewny — mechanizmu elastycznego (to znaczy swobodnych stawów). Mimo że powyższe stwier¬dzenie wydaje się być pewnym uproszczeniem, jest ono prawdziwe. Jeżeli bowiem zaatakujemy klawiaturę w sposób gwałtowny, kanciasty, mając w dodatku sztywny nadgarstek, usłyszymy niezawodnie dźwięk twardy i ostry. Chcąc natomiast uzyskać okrągłe, dźwięczne brzmienie, trzeba uruchomić cały, harmonijnie współdziałający układ anatomiczny. Nigdy nie powinno się za pomocą tego układu forsować fortepianu, lecz posługując się nim w rzucielub spadku, dbać o wzajemne elastyczne współdziałanie nadgarstka i pozostałych stawów. W każdych okolicznościach dźwięk fortepianu jest, z jednej strony, rezultatem możliwości aparatu wykonawczego grającego i zastosowanej przez niego techniki, a z drugiej — cech brzmieniowych samego instrumentu.
Posted in aparat wykonawczy, instrumenty, muzyka, ćwiczenie, śpiewny ton
No Comments »